Historia mojego pierwszego połowu

Ernest Hemingway napisał kiedyś, że „ktoś tuż za tobą, gdy łowisz, jest tak samo zły, jak ktoś, kto zagląda ci przez ramię, gdy piszesz list do swojej dziewczyny”. Podczas gdy autor nagrody Pulitzera mógł wiedzieć kilka rzeczy zarówno o zabieganiu o damy (w końcu miał cztery żony w swoim życiu), jak io wędkowaniu, o obu wiem bardzo niewiele.

Ale znam łowienie ryb na Florida Keys, maleńkim odcinku wysepek na południe od Miami, które sam Hemingway nazywał domem podczas najbardziej płodnego okresu pisarskiego w swoim życiu. Znalazł ukojenie i inspirację w sporcie. Ale on też się w tym wyróżniał. W 1938 roku pobił rekord świata siedmiu marlinów w ciągu jednego dnia; innym razem wylądował gigantycznego marlina o wadze 468 funtów w zaledwie 65 minut. W rzeczywistości jego sportowo-wędkarskie eskapady zainspirowały jedno z jego najbardziej znanych dzieł: The Old Man and the Sea.

Mój mąż chodził do Keys od dziecka, wcześniej jego ojciec, a wcześniej jego dziadek. Mój własny tata jest marynarzem, ale to co innego. Jest gorąco. Wilgoć jest tak gęsta, że ​​prawie przytłacza. To jest męczące. Jest słony – tak bardzo, że godzina na morzu pozostawia warstwę cienkiej, ale nieprzenikalnej skorupy na każdej powierzchni. Moje wędkarskie koszule w kilka minut wchłaniają zapach oceanu, nigdy się nie zregenerują, bez względu na to, ile razy je prałem. Mój związek z rybołówstwem jest, mówiąc dyplomatycznie, burzliwy.

Ale jest coś, co przenika twojego ducha, gdy jesteś na oceanie. Marlin, Tarpon, Sailfish, Hammerheads, Bull shark, Yellowtail, Mahi-Mahi, Goliath grouper tak gigantyczny, że mogą przyćmić vana VW. Trollowanie przez turkusowe wody, życie kłębiące się tuż pod powierzchnią, twoja linia w wodzie — prostota połowu staje się nagle tak wyraźna, jakby to była jedyna rzecz, która naprawdę ma sens. Złap, zwiń, oczyść, zjedz, powtórz. To jakieś inkrustowane solą siedzenie w pierwszym rzędzie do kręgu życia. Czy coś takiego.

Dlatego w tym roku postarałem się, aby stać się częścią tradycji. Zaczepiałem własne haczyki, wciągałem własną rybę (i częściej wypuszczałem morskiego przyjaciela), czyściłem mięso, gotowałem rybę. Nurkowałem przez żywe rafy koralowe i skoczyłem z dziobu łodzi. Nie tylko złapałem kilku bramkarzy, ale także złapałem bakcyla.

Jeśli to wszystko wydaje ci się niedostępne, jak jakaś odległa przygoda, której mogą doświadczyć tylko ludzie z tradycją, zastanów się nad tym: czy wiesz, że możesz wyczarterować łódź ze znajomymi za mniej niż myślisz. Współpracuję z TakeMeFishing.org, aby pomóc w rozpowszechnianiu informacji o wędkowaniu i pływaniu łódką, ponieważ, wiecie co? Dziewczyny też łowią ryby! Może o tej porze w przyszłym roku to ty będziesz się kręcić w tym wielkim.

Nigdy nie zapomnisz swojego #FirstCatch. Jedna minuta. Wszystkie uczucia: Uważaj na siebie i zostaw komentarz poniżej, w którym opowiadasz mi o swoich doświadczeniach z wędkarstwem i pływaniem łódką (lub tym, które chcesz mieć!).

Nie zapomnij kupić licencji wędkarskiej przed planowaniem następnej wyprawy wędkarskiej.

Podziękowania dla naszych partnerów kampanii Take Me Fishing™ za pomoc we wspieraniu Dirtbag Darling.


Johnny Gall

Johnny Gall

Była starsza redaktorka kobiecego magazynu surfingowego, Johnie Gall, jest pełnoetatową pisarką i redaktorką współpracującą z takimi markami jak Stance Socks, Teva i Huckberry. Jest założycielką kobiecego bloga outdoorowego Dirtbag Darling i dzieli swój czas między oba wybrzeża, swoje ulubione biura (czyli biura kawiarni) i tył „Sasquatcha”, vana typu Sprinter, który przebudowała wraz z mężem, aby podróżować po kraju. Od łowienia ryb na Florida Keys po wspinaczkę lodową w Adirondacks, swobodne zjeżdżanie przez łuki na pustyni Utah po surfowanie na Hawajach, napędza ją przygoda, dzikie miejsca i odkrywanie nowych historii.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *